Wyprzedaże, promocje, okazje - cała prawda

17:30

Spontaniczne zakupy, przeceny w sklepach, wyjątkowe okazje, a następnie żal do siebie, że kupiło się kolejną nieprzydatną rzecz. Brzmi znajomo? Kupowanie pod wpływem impulsu? To normalne! To jest właśnie skutek działania konsupcjonizmu. Dam pewien przykład: idziesz do sklepu, a reklamy przy wejściu informują, że wyprzedaż jest ważna tylko do jutra. Co wtedy robisz? Nagle ogarnia Cię wielki zamęt i silna potrzeba kupienia czegoś, co i tak prędzej czy później okaże się być zbędne. Cały urok wyprzedaży - wchodzisz do sklepu w poszukiwaniu kilku konkretnych rzeczy, a wychodzisz z całą torbą ubrań. Nie powiecie mi, że nigdy w życiu Was to nie spotkało bo nie uwierzę! Jestesmy nieświadomi tego, że pierwszy zakup pociąga za sobą kolejne. Takie są marketingowe triki, które wciągają nas w ten cały wir szaleństwa.
Jednak czas wielkich wyprzedaży to nie tylko i wyłącznie spadek cen. Warto wiedzieć, że w tym czasie ceny także potrafią gwałtownie wzrosnąć. Rozpoczynają się promocje "kup 3 sztuki, 4 aż 50% taniej" albo "2 w cenie 1". Zazwyczaj w takich sytuacjach cena produktów jest wyższa o jakieś 20-30%, a czasami nawet i więcej. Brzmi śmiesznie? Też się śmiałam, dopóki nie przekonałam się o tym na własnej skórze... albo raczej portfelu. Nie mówię o tym, że za każdym razem jest tak samo bo to chyba oczywiste, lecz zdażają się nieprawdopodobne wyjątki.
Wracając do mojego portfela - kupiłam koszulę w jednej z sieciówek w Centrum Handlowym. Tak bardzo nie lubię chodzić po sklepach - oczywiście nie włączając w to SH, jednak po raz pierwszy znalazłam koszulę idealną! Bardzo długo na taką polowałam, oj pochwaliłabym się gdyby nie to, że nie mam zamiaru robić nikomu żadnej antyreklamy.
Wszystko zaczęło się od tego, że spojrzałam na metkę bluzki obok - 149zł czyli już zrozumiałam, że koszula będzie dużo droższa... wielkie rozczarowanie. Mój wewnętrzny głos mówił mi, żebym szybko wycofała się ze sklepu i realnie spojrzała na rzeczywistość. Nie stać mnie, nie jestem bankiem pieniędzy, więc nie spoglądając już na cenę koszuli wróciłam do domu. Męczyło mnie sumienie przez 3 dni. Z desperacji myślałam nad tym skąd skombinować pieniądze na jej zakup bo w portfelu pozostało mi jedynie 120zł. Na szczeście przypomniałam sobie, że dokładnie tydzień wcześniej babcia dała mi 50zł na własne wydatki. W tej chwili pojawił się wiwat w mojej głowie - tak, nareszczie ją kupię, hura! Następniego dnia pobiegłam do CH, była godzina 10 rano, a tłumy były nieziemskie! Czułam się jakbym czekała na otwarcie znanego wszystkim Lidla! Nie wiedziałam co się dzieję, otwierają sklep, ja wchodzę do środka i nie wiem co robić. Okazuje się, że jest to pierwszy dzień wyprzedaży - możecie sobie to wyobrazić! Śmigam pierwsza w kierunku wieszaków bacznie rozglądając się na boki, żeby tylko nikt nie wykupił mojego rozmiaru. Tak! Mam ją! Jak najszybciej idę do kasy, płacę pieniądzę bez zastanowienia się i z bananen na twarzy znów wracam do domu. Niestety uśmiech zniknął tak szybko jak się pojawił... W momencie odcinania metki coś skusiło mnie do podejrzenia wcześniejszej ceny. Przeceniona ze 189zł na 149zł, wszystko na pierwszy rzut oka się zgadza, jednak nadal nie zaspokoiłam swojej ciekawości. Zaczęłam przeglądać internet i natknęłam się na pierwotną, lecz tym razem rzeczywistą cenę koszuli. Niestety, dałam się naciągnąć... jestem na siebie zła i będę przez jakiś najbliższy czas. Cena okazała się być jeszcze niższa niż ta podczas wyprzedaży, można się zdenerwować! Koszula wchodząc do sklepu z nową kolekcją kosztowała 129zł, a ja tutaj się cieszę, że wydałam na nią 149zł zamiast 189... paranoja. No niestety wyobraźnia sprzedawców nie zna granic. Wpoiłam to sobie do świadomości, że zawyżają oni ceny tuż przed wyprzedażą tylko po to, by potem chwalić się jak największym upustem. No cóż... podobno lepiej późno niż wcale. Już wiem, że dobrze dokładnie wszystko sprawdzić przed zakupem. Mam tylko nadzieję, że Wam udaje się zachować umiar :)



Zobacz również

2 komentarze

  1. W sumie nigdy nie stałam przed dylematem kupna koszuli za 150zł... bo jak taką widziałam i spoglądałam na cenę od razu rezygnowałam i zapominałam o tym z całej siły.
    To jest już naprawdę znany sposób. Trzeba faktycznie zaglądać też na ceny przed wyprzedażami, i w trakcie, nie wiadomo co może być znowu nie tak...
    Za to przedstawię Ci sytuację z jednego h&mu w moim rodzinnym mieście, jest to jedyny sklep tej marki w mieście i najbliżej jest w Rzeszowie albo Lublinie. Bowiem: koszula kosztowała coś ok 80zł, okej nie kupiłam jej. potem widziałam ją na wyprzedaży, 60zł. nie kupiłam jej - wcale już nie miałam zamiaru. Potem na KOLEJNEJ WYPRZEDAŻY: 40, koszula brudna, odpadło kilka ozdób. KOLEJNA: 40zł brudna, zkłaczkowana, wyszurana i bez tych ozdób. I ta cena wisiała wciąż, na kolejnej wyprzedaży. To jakieś śmieszne.... koszula wisi i jest rzucana jak szmata i jeszcze życzą sobie za nią 40zł... /
    ~monstrosay

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety muszę się z tym zgodzić, ceny są w większości kompletnie nieadekwatne do proponowanego nam artykułu... a co dopiero jego jakości! Także miałam przyjemność (a może wręcz przeciwnie) zobaczyć ubrania brudne, zniszczone tak, jakby były po prostu obcięte nożyczkami, a ich ceny nawet nie drgnęły. Taki już jest urok sieciówek :)

      Usuń