Kosmetyczne nowości - Zakupy na Mintishop

14:19

Dzisiaj przychodzę do Was z postem zakupowym. Chciałabym przedstawić nowości, które dołączyły kilka dni temu do mojego kosmetycznego asortymentu. Zakupy zrobiłam na stronie Mintishop i teraz już wiem, że na pewno nie był to mój pierwszy i ostatni zakup. Jestem bardzo zadowolona z przebiegu całej transakcji, przesyłka przyszła do mnie błyskawicznie. 




Dodatkowo w paczce znalazła się słodka niespodzianka - krówka, którą wszyscy chwalą. I muszę przyznać im rację, jest ona obłędna! Błyskawicznie rozpłynęła się w ustach :)




Co znalazło się w środku paczki? Przede wszystkim kolekcja pędzli, których potrzebowałam od dłuższego czasu, rozświetlacz polecany przez wiele osób, słynny balsam do ust EOS oraz róż do policzków od Bourjois. 




Pędzle marki Hakuro od pewnego czasu są moimi faworytami, nie wyobrażam sobie makijażu bez nich. Wszystkie, które posiadam są bezbłędnie wykonane: włosie jest niesamowicie miękkie i łatwe do umycia, a rączka z drewna dobrze leży w dłoni ułatwiając komfortowe manewrowanie. Postanowiłam uzupełnić moją kolekcję pędzli o cztery kolejne sztuki. Wybór wcale nie był przypadkowy, zdecydowałam się na takie, które będą mi towarzyszyć przy codziennym makijażu.






Na pierwszy ogień idzie Hakuro pędzel do pudru Kabuki H100. Jest on najdroższym pędzlem w całej kolekcji, jego cena to około 40zł. 




Mimo tego, że początkowo nieco zdziwił mnie wielkością, właściwie byłam przerażona tym, że jest tak niewielkich wymiarów to sprawuje się bardzo dobrze. Wystarczy kilka ruchów ręką, a makijaż jest wykończony wręcz perfekcyjnie. Pędzel sam w sobie jest bardzo miękki i delikatny, włosie ma gęsto zbite, dzięki czemu puder nie rozsypuje się wokół pędzla jak u mnie dotychczas.




Kolejne pędzle są bardziej precyzyjne i przeznaczone do konkretnych czynności na różnych częściach twarzy. Od lewej:

  • Hakuro H24 pędzel do nakładania różu, bronzera i kosmetyków rozjaśniających. Jest jednym z najpopularnijeszych produktów marki i wcale się temu nie dziwię. Świetnie radzi sobie z konturowaniem twarzy i dzięki odpowiedniemu wyprofilowaniu równomiernie rozprowadza produkty, nie pozostawiając nieestetycznych smug czy plam. 
  • Hakuro H60 jest pędzlem do nakładania korektora. Zdecydowałam się na niego, ponieważ korektora używam codziennie. Właściwie nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez niego, a jak wiadomo mazanie palcami po twarzy nie jest sprzyjające dla naszej cery. Pędzel radzi sobie z kremowymi konsystencjami nie wchłaniając ich, dzięki czemu stał się moim numerem 1.
  • Hakuro H85 pędzel do brwi i eyelinera. Jeżeli chodzi o podkreślanie nim brwi to radzi sobie w tej kwestii fenomenalnie. Dopiero teraz dostrzegłam jak wiele może zdziałać odpowiedni dobór przyrządów do takiej czynności - moje brwi prezentują się obecnie o niebo lepiej! Pędzel jest bardzo precyzyjny i dokładny, a także na tyle cienki, że pozwala zadbać nawet o najdrobniejszy szczegół.








Technic High Lights, rozświetlacz do twarzy w kolorze bardzo jasnego, perłowego różu - jest to pierwszy tego typu produkt w mojej kosmetyczce. Dotychczas nie przywiązywałam wagi do konturowania kształtu twarzy, było to dla mnie zbędne marnowanie czasu. Jednak gdy w moje ręce wpadł ten rozświetlacz zmieniłam swoje podejście do tej czynności. 




Dzięki temu, że nie posiada on drobinek brokatowych, można używać go na co dzień. Zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że za tak niską cenę (około 9zł) produkt jest wręcz idealny! Na twarzy utrzymuje się cały dzień, nie tworzy plam, nadaje się do każdego typu skóry i doskonale miesza się go z podkładem. Jedynym minusem jak dla mnie jest pędzelek, przez który boje się, że nakładając rozświetlacz na twarz tak nim machnę, że moja twarz zamieni się w plastikową lalkę Barbie.







Słynny balsam do ust, czyli nic innego jak EOS. Mój jest o zapachu Summer Fruit, czyli letnich owoców (truskawka, brzoskwinia i jagody) i mimo, że naprawdę pachnie pięknie nie mogę dowąchać się w nim jagód, a szkoda bo je uwielbiam. Dla mnie po prostu jest słodki i uroczy, to tyle jeżeli chodzi o zapach. Co do działania to póki co nie mogę powiedzieć, czy sprawdza się w 100% bo mam go zaledwie od kilku dni. Zaskoczyła mnie na dzień dzisiejszy jego trwałość bo utrzymuje się naprawdę bardzo długo na ustach, ponadto praktycznie wcale go na nich nie czuć, a mimo to stają się miękkie i dobrze nawilżone. Jeżeli chodzi o składniki to pozbawiony jest on parabenów, ftalenów, wazeliny oraz glutenu - jest w 100% naturalny i w 95% organiczny.





A teraz czas na mój największy hit zakupów, czyli róż do policzków od Borjois. Jest to numer 95 Rose De Jaspe, czyli delikatny, chłodny i stonowany róż. Z początku obawiałam się, że będzie zbyt ciemny, jednak po dokładnym roztarciu doskonale komponuje się z moją cerą. Największym jego atutem zdecydowanie jest jego zapach - tak mnie urzekł, że mogłabym wąchać go bez przerwy! Jeżeli chodzi o trwałość, również nie mam co do niej zastrzeżeń, produkt bez problemu utrzymuje się cały dzień na policzkach. Efekt również jest zadowalający, wygląda się naturalnie i świeżo, nie ma możliwości, aby z nim przesadzić i mieć dwie czerwone plamy na buzi. Pędzelka dołączonego do różu jeszcze nie używałam ale prezentuje się całkiem ciekawie.



Posiadacie któryś z powyższych produktów, jak się u Was sprawuję? 

Zobacz również

4 komentarze

  1. świetne zakupy! a ten rozświetlacz kusi mnie od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, rozświetlacz jest niesamowity, polecam! :)

      Usuń
  2. Zakupy bardzo fajne, mam tę pędzle Hakuro i jestem z nich bardzo zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jaaa ale mi narobiłaś "smaka" na zakupy!

    OdpowiedzUsuń