Tusze do rzęs - recenzje

18:03

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją produktów, których od jakiegoś czasu mam już pod dostatkiem. O czym mowa? O tym bez czego większość kobiet nie wyobraża sobie nawet wyjścia z domu, właściwie przyznam się - sama często mam z tym problem. 
Drogie Panie, przywitajcie tusze do rzęs!












Na pierwszy ogień pójdzie najnowszy tusz od Maybelline - Lash Sensational. 

Jest to zdecydowanie mój hit wśród tuszy i z pewnością jeszcze u mnie zawita. 
Pierwszym plusem jaki udało mi się dostrzec jest jego odcień, mocna i głęboka czerń. Na szczęście nie osypuje się w ciągu dnia, bardzo dobrze kryje, podkręca i zwiększa objętość - już jedna warstwa wystarczy, aby rzęsy wyglądały perfekcyjnie. Co do trwałości również nie mam żadnych zastrzeżeń, rzęsy po całym dniu wyglądają tak jakby pomalowano je zaledwie kilka minut wcześniej.
Niestety można bardzo łatwo z nim przesadzić przez szczoteczkę, która czasami nabiera zbyt dużo produktu, więc należy nakładać go ostrożnie albo zaopatrzyć się w grzebyk do rzęs.


Cena: 33zł / 9,5ml





Astor - Big & Beautiful Boom! 

Jestem nim szczerze rozczarowana, mimo, że oczekiwałam od niego tak wiele. Pogrubia dobrze, lecz zastanawiam się czy przypadkiem nie za przesadnie. Niestety bardzo długo wysycha, przez co nie używam go w nagłych sytuacjach, kiedy szybko muszę wyjść z domu bo obawiam się efektu pandy.Co więcej oprócz mocnego pogrubienia skleja rzęsy i powoduje nieestetyczne grudki. Z początku jeszcze jakoś dawał radę, z czasem zgęstniał i aplikowanie go stało się koszmarem.

Cena: 29,90zł / 12ml




Max Factor - False Lash Effect. 

Na początku zaznaczę, że nie nawet mowy o ujrzeniu efektu sztucznych rzęs, jednak mimo to tusz oceniam bardzo dobrze. Przeznaczony jest raczej dla dziewczyn, które od tuszu oczekują naturalnego, niezbyt mocnego pogrubienia i podkręcenia bo z tym sobie niestety nie radzi. To znaczy radzi sobie jeżeli nałożycie minimum 5-6 warstw, dla niektórych może to być udręką. Urzekł mnie natomiast tym, że niesamowicie wydłuża i precyzyjnie rozdziela każdy włosek!

Cena: ok. 60zł / 13ml



Rimmel - Wonder'full z olejkiem arganowym. 

Dla mnie ten tusz wymaga zbyt dużej ilości poświęconego czasu na pomalowanie. Ładnie rozczesuje, nie kruszy się w ciągu dnia, jednak bardzo słabo wydłuża i podkręca. Ja należę niestety do tej części dziewczyn, które malują się 5 minut przed wyjściem, czyli w pośpiechu, więc od tuszu wymagam nieco więcej.

Cena: ok. 30zł / 12ml 







L'Oreal - Volume Million Lashes Excess.

 Ładnie podkręca, wydłuża i pogrubia, jednak mimo początkowego zachwytu nie jest to efekt godny pochwały. Dlaczego? Ponieważ bardzo szybko zanika, u siebie zauważyłam to dokładnie po 2 godzinach. Po tym czasie rzęsy wyglądały tam samo jak przed ich pomalowaniem. Ponadto jest on bardzo mokry, więc odbija się na górnej i dolnej powiece.

Cena: ok. 50zł / 9ml






Maybelline - The Colossal Go Extreme. 

Przez wszystkich zachwalany, lecz czy naprawdę taki idealny? Zgodzę się z tym, że świetnie pogrubia, czerń na rzęsach jest mocna i wyrazista oraz odpowiednio wydłuża i rozdziela rzęsy. Jednak muszę przyczepić się do szczoteczki, niestety dla mnie jest ona za gruba, przez co ciężko jest mi dotrzeć do wewnętrznych kącików oczu. Mimo to zawsze wracam do niego po nieudanych eksperymentach z innymi markami.

Cena: 34zł / 7ml




 Nie przedstawiłam Wam jeszcze jak prezentują się tusze w rzeczywistości, na rzęsach. Jak teraz patrzę na zdjęcie mam wrażenie, że wszystkie wyglądają tak samo. Jednak każde lewe oko (patrząc od waszej strony) jest pomalowane jedną warstwą tuszu, natomiast prawe 2-3 warstwami. Mimo wszystko zostawiam Was z poniższym zestawieniem, abyście sami ocenili efekt końcowy danego produktu (warto kliknąć, aby powiększyć).





 Postanowiłam również zestawić wszystkie szczoteczki dla porównania. Jakie Wy preferujecie? 





Zobacz również

4 komentarze

  1. nie miałam żadnego ale chyba max factor mnie najbardziej przekonał

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że z tym tuszuem Maybelline Collosal ja również mam problem. Zgadzam się z Tobą, że szczotka jest po prostu za duża. Ja notorycznie wkładam ją sobie do oka, gdy szybko się maluję czyt. zawsze rano. Totalne nieporozumienie. Oddałam ją koleżance bo nie jestem w stanie z nią współpracować

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz przepiękne zdjecia, ale to już chyba raz mówiłam.. :)

    Powiem Ci,że znam z własnego doświadczenia tylko ten z Astora ...Boom, faktycznie daje gigantyczny efekt, chyba najlepszy efekt sztucznych rzes ze wszystkich tuszy jakie znam, rzeczywiście takie "boom" :) Chociaż masz rację, kiedy mam 5 minut go nie uzywam, bo konczy się to tym, ze nałożę go za dużo i sklei mi rzęsy tak, że robi sie z nich taki czarny płat... więc jeśli mam czas, to poświęcam mu go trochę, ponieważ uważam ze warto zrobić coś dokładnie by mieć zadowalający efekt :)

    Powiem Ci, że trudno dodać komentarze, gdy nie korzysta się z konta google.... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ponownie! :* O tak, ten z Astora jest świetny w efekcie sztucznych rzęs, jednak jak dla mnie trochę za mocny, bardzo często łącze go z Max Factor False Lash Effect bo wtedy rzęsy są idealnie rozczesane.
      Jeżeli chodzi o całokształt to właśnie pracuję nad wyglądem bloga, więc komentarze również postaram się zmienić!

      Usuń